Każdy dzień jest przygodą, pod warunkiem jednak , że coś się przydarzy.

czwartek, 29 listopada 2012

Magiczna ręka rynku

Zacznę od czasów dawniejszych czyli epoki leninowskiej, a może raczej od tej części epoki, do której sięgam pamięcią niemowlęcą, czyli do epoki rozwiniętego socjalizmu.
Dlaczego rozwiniętego ?
A dlatego , że tow. Gomułka pod koniec swojej kariery politycznej ogłosił, wszem i wobec , że Polska stała się krajem rozwiniętego socjalizmu.
Odbiegając nieco od tematu, dodam, ze oświadczenie to wprawiło w prawdziwe zakłopotanie organa kierownicze państw ościennych, a zwłaszcza jednego, najważniejszego z tych Państw.
Kolejne pytanie : skąd to zakłopotanie, przecież deklarowano , że są to państwa socjalistyczne i nikogo to nie powinno dziwić ? A jednak zdziwiło !
Wyjaśniam : Do czasu słynnego oświadczenia tow. Gomułki oficjalna linia była taka , że kraje naszego bloku kroczą ścieżką budowy socjalizmu.
Sami przyznacie , że co innego być na drodze budowy, a co innego pokazać w pełni rozwinięty, zaawansowany, można by rzec wypasiony socjalizm.
Stwierdzenie to wywołało kompletna konsternację. Bo jak to taki tow. z Polski po zaledwie 20 latach budowy sprawiedliwości społecznej , opartej na ideach leninowsko-marksistowskich, ogłasza , że doszli do etapu rozwiniętego socjalizmu , a my tu od rewolucji cały czas go budujemy.

Zajęło kilka tygodni zanim radziecki geniusz dał o sobie znać. Wtedy to właśnie radziecki przywódca ogłosił wszem i wobec, pokazując jednocześnie polskiemu watażce jego miejsce, że :
Związek Radziecki zakończył już budowę socjalizmu i wszedł na drogę budowy komunizmu.
Fakt faktem, myśmy do tego nigdy nie doszli. Baa.. nie doszli. Jestem pewien, ze żaden z nas nawet dokładnie nie wie co to znaczy.
Tyle tytułem wstępu.
W owej to epoce istniało cos takiego jak „ Niedziela Czynu Partyjnego”
Wtedy to obywatele, jedni z prawdziwym zapałem, inni trochę niechętnie, jeszcze inni z obawy o to by żaden życzliwy, nie skomentował anonimem ich aktywność i społecznej, udawali się we wskazane, przez ideologiczne kierownictwo, miejsce by wykonać jakąś pracę społeczną w imię wspólnego dobra.
Czy się to komu podoba czy nie, ale wykonywano jakieś prace dla lokalnej społeczności, nie pobierając za nie wynagrodzenia. Przyznam jednak, ze zwykle w takich miejscach serwowano obiady itd. Dla ludzi poświęcających swój czas i energię.
A to pomalowano szkołę gminną, a to zagrabiono trawniki w Łazienkach, czy we wsi poukładano płyty chodnikowe, no i tym podobne lżejsze robótki.
Jakiś tam pożytek z tego był ! A czy się to komu podoba czy nie, to już nie moja sprawa.

Współcześnie..
Współcześnie dziaqłalność, w której nie wypłaca się wynagrodzenia za pracę określamy mianem przedsięwzięcia „non profit”
Powstaje wiele takich przedsięwzięć , w warunkach konkurencji wolnorynkowej.
Jedną z popularnych gałęzi ludzkiej przedsiębiorczości ,którą dotknęło to zjawisko jest branża filmowa. Powstaje masa filmów krótkometrażowych , a i dłuższych które robione są na zasadach non profit.
Wtedy to agencje aktorskie, zwracają się do swoich podopiecznych czy nie zechcieli by wziąć udział w szlachetnym przedsięwzięciu, za które nie dostanie się pieniędzy. Ale przecież nie o pieniądze w życiu chodzi. No, nie tylko.

Oczywiście kandydaci się znajdują. Powiedzmy szczerze zwykle i tak nie są to altruiści, czasem mają cichą nadzieję, że biorąc udział w tak szlachetnym przedsięwzięciu wzmocnią swój wizerunek, ewentualnie zdobędą popularność w mediach” non profit” , czyli Internecie.
Na pozór motywacja biorących udział w tym przedsięwzięciu jest inna, niż w akcjach z poprzedniej epoki, ale jak się głębiej zastanowić …
No, przejdźmy dalej. Bierzesz udział w tym szlachetnym przedsięwzięciu, dajmy na to.
Patrzysz jest filmik, gag w intrenecie . Cieszy i bawi.
Aż tu pewnego razu w telewizorze , jeden z drugim, zgarnia za to laury, opowiada o trudnych początkach, o poświęceniu uczestników ( no żeby choć kanalia z nazwiska wymienił ).
A ty sobie pozostajesz na pozycji non profit.
I tylko czujesz tę magiczną rękę rynku ( pojęcie upowszechnione przez byłego Premiera)
we własnej kieszeni.
Nie chce Cię zanudzać drogi czytelniku, więc na koniec proponuję zabawę intelektualną.
Mianowicie, w tekście z bloga, zastąp określenie „ Niedziela Czynu Partyjnego” określeniem „non profit” i odwrotnie. Myślę, że zabawa będzie inspirująca. W końcu ocieramy się o sztukę !

wtorek, 20 listopada 2012

Kosmici, a kalendarz Majów cz.2

Słynny Kalendarz Majów...
Mało kto go widział, ale słyszeli o nim wszyscy.

Ostatnie kartki w tym kalendarzu zapisali Francisco Pizarro i Ferdynand Cortez. Niestety Majowie nie doczekali daty 21.12.2012 i kolejne kartki już się nie pojawiły.
Stąd raczej wniosek, ze data powyżej wspomniana jest bardzo optymistyczna, przynajmniej dla Majów. O reszcie świata raczej mowy nie ma , bo z tego biedni Majowie nie zdawali sobie sprawy.W przeciwieństwie do kosmitów, których ciemiężyli i wykorzystywali jak wcześniej Egipcjanie.

Nie jest też do końca jasne czy to właśnie owi kosmici nie doszli do wniosku : czy to aby nie najwyższy czas uporać się z tym problemem, tak jak wieki wcześniej uporali się z tym ich bracia z Egiptu.
Jaki był udział Marsjan w zagładzie Majów i ich kalendarza ? Diabli wiedzą. Fakt faktem , że Majowie przepadli , a do kalendarza ktoś się dokopał po latach.
Dokopał się też do piramid !
Ale tu każdy rozsądny czytelnik sam może napisać pointę.

Fakt jest faktem , że daty te wymazały z dziejów ludzkości Średniowiecze i rozpoczęły okres Oświecenia.

Tę datę przyjąłbym za początek mieszania się rasy ludzkiej i kosmitów.

Jak wiadomo wypełzli oni z klasztorów i katakumb rozpoczynając Reformację i mieszanie się z gatunkiem ludzkim.Co nie znaczy , że wcześniej nie dochodziło do takiego mieszania, ale tym razem zjawisko przyjęło charakter masowy.

Spytacie , a co z tym co nie wypełzli ?

No właśnie i tu należy podzielić kosmitów na dwie frakcje : ortodoksi i liberałowie.
Choć fakt jest faktem, że ci ortodoksyjni nie są , aż tak ortodoksyjni jakby się wydawało, ale pozostańmy wierni logice i nie lansujmy tu teorii spisku.
Zapytacie , a co z plastykiem ( lub tez dla mniej ortodoksyjnych gramatyków: plastikiem)
Dlaczego nie był on znany wcześniej ?
I tu musimy stanąć twarzą w twarz z historią współczesną.
Otóż w ostatnich czasach , mam tu na myśli jakieś 150-200 lat ludzkość ( ludzie + kosmici, bo jak wiadomo od czasów Reformacji pojęcie ludzkość zostało nieco zmienione)zaczęła się mnożyć na potęgę , a jej przyrost zyskał wymiar geometryczny .
Kosmici znając źródła swojej potęgi na ziemi, tj. produkcja alkoholi musieli znacznie zintensyfikować swoje możliwości , ubocznym efektem tych eksperymentów w XX wieku był właśnie plastik.
Nie dość , że stanowił on novum sam w sobie to jeszcze przyczynił się znacznie do spopularyzowania spożycia plenerowego i wyraźnego wzrostu wpływów kosmitów na ziemi.
Skąd zatem plastik na Marsie ?
A czy ja pisałem coś o tym , że kosmici zaprzestali lotów międzyplanetarnych.
Przywlekli go tam z ziemi parędziesiąt lat wcześniej i jak widać też spopularyzowali, a może tylko porozwalali tylko kubki jak to mają w zwyczaju.

Może czytelniku jesteś zawiedziony prostotą argumentów i wniosków, ale nie snujemy tu teorii na bazie wątpliwych hipotez, ale dokonujemy prostej analizy historycznej, patrząc na daty, fakty jakie ze sobą niosą i ich oczywiste konsekwencje.
Możemy dokonać oczywiści głębszych analiz , sięgnąć szczegółów i analizować wszystkie ważne daty.. Możemy, ale na dziś poprzestanę na tym co napisałem.
Jeśli będę widział społeczne zapotrzebowanie na więcej detali, napiszę więcej !

sobota, 17 listopada 2012

Sprostowanie. Dotyczy: Czekać.. to nie znaczy ...

Wpłynął do mnie protest dotyczący podanego czasu oczekiwania w barze i pod barem.
Wmiast wspomnianych przeze mnie 4 godzin, strona oczekująca pod barem stwierdziła, że trwało to zaledwie pół godziny.

Muszę tu jednak zająć dość stanowcze stanowisko, choć postaram wykazać się elastycznością.

Po pierwsze po pół godzinie zwykle przestaję czekać na niedoszłych randkach, a w tym czasie wykazuję wstrzemięźliwość we wlewaniu w siebie alkoholu ( przeważnie piwo, bo nie bardzo wypada się upijać, zwłaszcza na pierwszej randce ). Nadmienić wypada, że miałem kilka niedoszłych randek, przy czym schemat był powtarzalny.
Nie dotyczy to tylko jednej randki w ciemno.. z wróżką. Jej słowotok sprawił, że od razu postanowiłem się zalać i po połowie godziny moje myśli oderwały się od rzeczywistości, a wzrok skoncentrował na ponętnych nogach dziewczyny przy stoliku obok. Z którą to dziewczyną, właśnie, spedziłem tę noc.
Kolejną istotną sprawą jest to, iż świat nie zna takiej ilości piwa, którą byłbym
w stanie wlać w siebie w pół godziny i się nią upić.
Dajmy więc na to, że czekanie owo, było któtsze nieco, ale z pewnościa trwało
o wiele dłużej niż zasugerowane pół godziny.

czwartek, 15 listopada 2012

Kosmici a kalendarz Majów

Drogi czytelniku !
Przygotuj się na niewiarygodną opowieść o kosmitach. Przeczytaj uważnie poprzednią historię, bo jej wątki będą miały kontynuację. Nie ograniczymy się tym razem do wiejskiego incydentu z udziałem przybyszów z Marsa. O nie !
Wyjaśnimy dręczące ludzkość, a w szczególności tę jej część, która rozczytuje się w kolorowych pismach, wątpliwości. Odpowiemy na trudne pytania. Ujawnimy kulisy powstawania teorii spisku !

Dowiesz się dlaczego datę 21.12.2012 możemy wywalić do śmietnika historii, które nigdy się nie zdarzą.

Zacznijmy od faktów , które już znamy:
- Kosmici produkują alkohol z kamieni . Jak się okazuje również żywność.
- Kosmici nadużywają alkoholu.
- Kosmici produkują tworzywa sztuczne ( patrz publikacja NASA o tworzywach znalezionych na Marsie).

I wierzcie mi lub nie ale te właśnie 3 wymienione cechy Marsjan sprawiły , że znaleźli się oni na ziemi, a mało tego że się znaleźli, to jakby biorą czynny udział w kreowaniu naszej ziemskiej rzeczywistości,- w pewnym stopniu oczywiście.

Jest jeszcze jedna cecha kosmitów, która powoduje, że pokojowo koegzystują z nami na ziemi. Kosmici są bardzo, ale to bardzo naiwni i niestety jest to u nich cecha genetyczna. A naiwność ta wykorzystywana jest przez ludzi wpływowych i robiących na tym interesy.

Jak wyglądają kosmici ?

Tego dowiedzieliśmy się z poprzedniego opowiadania, choć czuję się zobowiązany nieco to przybliżyć. Nasz bohater obserwował ich zupełnie po ciemku i w półmroku.
Wyglądają dokładnie tak jak my ! Poza oczywiści zielonkawym odcieniem skóry,
no i cechami związanymi z nadużywaniem alkoholu.
Co prawda z uwagi na to, że kosmici przebywają u nas od dawien dawna, zielonkawy odcień skóry można zaobserwować jedynie u tych świeżo, że tak powiem, przybyłych.
U reszty widać wyraźnie te inne cechy, jak wiecznie podkrążone oczy, poranny lekki odór , zblazowane gęby i inne cechy towarzyszące notorycznym ochlapusom.

I teraz radzą się dokładnie porozglądać dookoła !

Teraz już wiesz , że oni są wśród nas. Ba nawet przez pokolenia zaczęli się z nami krzyżować.
O tym wiedzą najlepiej położne w szpitalach. Patrzysz a tu taki noworodek , rodzi się z podkrążonymi oczami, ziemista cerą. Wypisz, wymaluj jakby się obudził po tygodniowej imprezie.
Dlaczego kosmici przybyli na naszą planetę ? Odpowiedź jest prostsza niż mogłoby się wydawać. Kiedyś Mars był olbrzymia planetą, a teraz ? Prawie, że większy głaz. Po prostu wygonił ich głód i groźba klęski ekologicznej ( 100 % konsumpcji własnej planety).
Kosmici wylądowali na ziemi w czasach faraonów, w Egipcie i druga grupa w Ameryce, która na ów czas jeszcze nie nazywała się Ameryką . Jako nacja naiwna i nieśmiała postanowili przypodobać się lokalnym społecznościom olbrzymimi tortami, które przygotowali zaraz po przybyciu.
Ale, ale co za torty ?
I tu właśnie rozwikłamy pierwszą wielką zagadkę historii. Jak już wiemy kosmici to kamieniożercy.
Wybudowali ogromne torty z kamienia, zwane dziś piramidami.
Niestety , ale nie trafili w gusta kulinarne lokalnych społeczności. Natomiast trafili w gusta estetyczne starożytnych. I potem zostali zatrudnieni jako budowniczowie piramid.
Nadmieńmy , że cwaniactwo jest permanentna cecha naszej ziemskiej rasy od zarania dziejów.
A mówimy teraz o okresie naszej historii , kiedy było nas ludzi niewielu, a jeszcze mniej tych cwaniaków , którzy manipulowali zgrabnie resztą.
Ci już po wybudowaniu pierwszych piramid zorientowali się , że kosmici to naiwniaki
i można nimi też manipulować i wykorzystywać do własnych celów.
Nie muszę tu chyba uciekać się do dosadnego tłumaczenia, jasne jest bowiem , jeden z drugim, który akurat trafił wtedy na kosmitów i przypisał sobie autorstwo piramidy, musiał wzbudzać powszechny szacunek.
Kosmici dali im jeszcze jedno potężne narzędzie władzy. Otóż przywieźli ze sobą alkohol .
Co to daje ? A to mianowicie, że ludzkość w swoich pierwocinach żyła w wiecznym stresie rywalizując z potęgą natury, a za oręż mając swój kompletny brak jakiejkolwiek wiedzy.
A tu wychodzi taki do tłumu, na lekkiej bani, wyluzowany, pewny swego, odstresowany
i kłamie
w oczy :
- Patrzcie co dla was zbudowałem. Gwarantuje opiekę ( w tym też socjalną), itd. Jak takiemu nie zaufać ?

Do dziś spełniając ,tak zwany ,obywatelski obowiązek wyborczy, większość nas przyjmuje te same kryteria obierania przywódców. Czyli demokratycznie, pokojowo, bez przemocy, ale grzecznie i po myśli.

No i co zostaje taki faraonem ! - lub jego amerykańskim odpowiednikiem.
Pierwsza zagadka cywilizacji padła jak mucha pod gazetą !

Ale to dopiero początek.
Wtedy też ( czasy pierwszych faraonów) ukształtowały się zależności pomiędzy nowymi władcami , kosmitami i społeczeństwem.
Czyli powstała hierarchia społeczna. Jak możemy się od razu domyślać coś trzeba było zrobić z tymi kosmitami, tak żeby za bardzo nie rzucali się w oczy, a przynosili wymierne korzyści.
W ten sposób powstała klasa kapłanów, czyli „ludzi” nie mających bezpośredniej styczności ze społeczeństwem, pokamufolowanych gdzieś po katakumbach, murach klasztornych itd.
Oczywiście, od razu kapłanów spowiła mgła tajemniczości. A to za sprawą ukrytej wiedzy, doskonałej znajomości produkcji win i trunków i mistycznych niemal możliwości ,do których nie dorasta nasze ludzkie pojęcie świata.

Czy to nie jedyne wytłumaczenie, które ma coś wspólnego z logiką ?!

Rozumiem drogi czytelniku, że wiedza , która Ci przekazuje wymaga skupienia
i przemyśleń. Zatem wczytaj się dokładnie w te treści, a ja w tym czasie będę przygotowywał ciąg dalszy tej niezwykłej opowieści.

piątek, 9 listopada 2012

Czekać... to nie znaczy zawsze to samo

Od kilku godzin czekam na informację, która dla mnie jest bardzo istotna.

Czasem czeka się i już. Czeka na autobus w deszczu, na imrezę w sobotę, z zakupami przy kasie itd.
Ale są to czekania mało istotne, wliczone w codzienność i nie mające większego znaczenia.

Kiedyś umówiłem się z pewną uroczą blondynką, w barze na Polach Mokotowskich. Miłe miejsce z uważną ochroną w drzwiach, co gwarantuje wgledny spokój wewnątrz.
Jak to bywa w takich razach, żeby przynajmniej na początek, dobrze się zaprezentować przyszedłem nieco wcześniej, zamowiłem sobie małe piwo i zacząłem czekanie.
Z limitowaną ( pojemnością kufla ) rozkoszą delektowałem się wizjami, a w zasadzie opcjami wizji, związanymi z czekającą mnie randką.
Wybiła godzina, na wszystkich zegarach w naszej strefie czasowej, a ja czekam sobie dalej. Jeszcze w nastroju w miarę optymistycznym.
Kolejny kwadransi, i optymizm zaczęło wypierać, umiarkowane jescze, poddenerwowanie.
Jako espresja tego zdenerwowania pojawił się, przede mna kufel, tym razem pełnowymiarowy. Dało mi to pewną formę relaksacji przez kolejne minuty nadziei.
Po tym kwadransiku pojawiły sie dziwe myśli, maskujące brutalna prawdę.
A może to.. a może ..
Tak doczekałem do kolejnego kufelka, który jasno uświadomił mi, że nie ma na co czekać i lepiej zacząć korzystać z chwili bieżącej.
Wtopiłem się w atmosfere baru, w którym zawsze było z kim pogadać przy kuflu
i muzyce na żywo.
Tak minęły 4 godziny i trochę tych kufli piwa, no trchę-naście, bodaj.
I tak niepomny niedawnej porażki, "dziarskim" choć nieco chwiejnym krokiem wytoczyłem się z mojego ukochanego baru.
Patrzę, a tu stoi sobie i marznie moja randka, sprzed 4 godzin, i... czeka.

Pamiętam tylko , że czekała bo ochronirze stwierdzili , że jest nieletnia i nie chcieli jej wpuścić ( miała coś takiego w sobie, że przez długie lata wygladała jak podlotek).
Nie pamiętam , natomiast, czy weszliśmy z powrotem do baru czy też nie.

Było to jednak CZEKANIE, którego konsekwencje trwają do dziś, do końca mojego żywota.. i może jeszcze kilka pokoleń.

czwartek, 8 listopada 2012

Co powiesz jak coś się nie udaje ?

Ksiądz:
- Nie w każde Boże Narodzenie pada śnieg..

Towarzysz:
- Nie co dzień 1 Maja..

Działacz liberalny:
- Nie każdy samolot spada ..

Ja:
- Dzień jak codzień..

poniedziałek, 5 listopada 2012